sobota, 4 lipiec 2020 r.
Bip
Bezpieczny Powiat K-ki
Bezpieczny Kraków
   Sprawy OSP
 
 Liczba odwiedzin : 2797548

 


Kalendarium: rok 1997


Rok: | 1992 | 1993 | 1994 | 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 |


22 stycznia po godzinie 17-ej straż wezwana została do pożaru w mieszkaniu na Alei Krasińskiego. Zdarzenie to opisała Gazeta Krakowska z 23.01.1997 r. w artykule "Spłonęło 15 miesięczne dziecko": "15-miesięczny Darek spal w wózku pod oknem, a jego 4-letni brat Witek bawił się kącie pokoju. Obok rodzice dzieci i kolega ojca Marek P. zasnęli po długiej libacji. 4-letni Witek pierwszy zauważył, że pali się kołderka brata. Zaalarmował babcię, która siedziała w swoim pokoju. Kobieta próbowała dzwonić do straży pożarnej (...). Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie. W ciągu kilku minut w mieszkaniu i na klatce schodowej było szaro od dymu. Sąsiedzi przybiegli na pomoc. Katarzyna Klima, sąsiadka z trzeciego piętra, wbiegła do łazienki w płonącym mieszkaniu. Nalewała wodę do wiaderek i miednic. Podawała innym mieszkańcom kamienicy. Wśród nich był również pijany Marek P., który w pewnym momencie zasłabł w łazience. Nikt tego nie zauważył.- Matka dzieci krzyczała, by ratować Darusia, ale do pokoju już nie można było wejść - opowiada Katarzyna Klima. - Słupy ognia wypełniały całe pomieszczenie! Nie dało się wyciągnąć płonącego wózka - dodaje Krzysztof Schmidt, sąsiad z parteru (...). Strażacy mieli trudności z dotarciem na drugie piętro. Wyłączono prąd i gaz, a mieszkańców sprowadzono na dół. Po dwudziestu minutach ugaszono pożar. W pokoju spaliły się wszystkie meble, odpadł nawet tynk Strażacy znaleźli zwęglone zwłoki dziecka. Z łazienki wyniesiono (śmiertelnie) zaczadzonego mężczyznę. Pogotowie zabrało do szpitala rodziców i małego Witka". Przyczyną pożaru było zaprószenie ognia lub zwarcie instalacji elektrycznej piecyka Straty materialne oszacowano na 20.000 zł.
 
3 lutego w godzinach popołudniowych straż pożarna została wezwana na ul. Klimeckiego do pożaru hurtowni. Po przybyciu na miejsce zastali cały barak w ogniu. Podano 7 prądów wodnych w natarciu na palący się obiekt, w tym 1 z działka, oraz 1 w obronie na stojące obok samochody. Następnie usunięto samochody i po opanowaniu pożaru przystąpiono do dogaszania. Z uwagi na zamarznięte hydranty wodę dowożono cysternami. Podczas działań ratowniczo-gaśniczych runął strop magazynu. Cała akcja straży pożarnej trwała ponad 8,5 godz. Straty materialne oszacowano na 1,7 mln zł.
 
19 lutego krakowscy funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej przyłączyli się do ogólnopolskiego protestu strażackiej "Solidarności". W związku z tym na Wieży Mariackiej pojawił się transparent informujący o tym wydarzeniu.
 
13 marca z uwagi na wzrost ilości pożarów spowodowanych wypalaniem traw w Dziennik Polski zamieścił notatkę pt. "Mógł spłonąć Las Wolski": "Krakowska straż pożarna ponad 200 razy w ciągu ostatnich kilkunastu dni wyjeżdżała do pożarów traw. Od poniedziałku notuje się dziennie od 30 do 65 interwencji, z czego większość dotyczy pożarów mogących poważnie zagrozić lasom lub zabudowaniom mieszkalnym. Wokół Krakowa unosił się wczoraj szeroki pierścień dymów. Płonęły niewielkie sterty trawy i liści, a także olbrzymie połacie suchej trawy. Niejednokrotnie ogień niebezpiecznie zbliżał się do drzew i zabudowań gospodarczych, niekiedy także do budynków mieszkalnych. W przypadkach takich, których jest ostatnio nawet 50 - 60 dziennie, wzywana jest straż pożarna. Ok. godz. 13 pożar trawy na Bielanach zagroził Lasowi Wolskiemu i XVII-wiecznemu klasztorowi ojców Kamedułów. Przy jego gaszeniu brały udział cztery sekcje pożarnicze. Udało im się w porę zahamować rozprzestrzenianie się ognia i całkowicie go stłumić, zdążył on jednak objąć część ściółki leśnej i osmalić drzewa znajdujące się na skraju lasu. Spłonęło kilka hektarów traw".
 
21 marca około południa powstał pożar w fermie kurzej przy ul. Winnickiej w Krakowie. Po przybyciu na miejsce strażacy zastali już większą część budynku w ogniu. Żywioł szybko ogarniał kolejne połacie dachu o drewnianej konstrukcji i krytego papą. Podano 3 prądy gaśnicze w natarciu na fermę i jeden w obronie na sąsiednią stodołę, a po przybyciu posiłków kolejne 3 na palący się budynek. Zmagania z pożarem trwały 4 godziny. Udusiło się około 15.000 dzisięciodniowych kurcząt, zniszczone zostały urządzenia, w tym taśmociąg do podawania paszy. Ogółem straty oszacowano na 150.000 zł. Uratowano ciągnik, szafę chłodniczą, konie oraz uchroniono od pożaru stojącą 3 metry od fermy stajnię.
 
5 kwietnia późnym wieczorem straż pożarna została wezwana na plac budowy przy ul. Komuny Paryskiej, gdzie paliły się 2 pakamery. Podano 2 prądy gaśnicze. Akcję gaśniczą zakończono po blisko 3 godz. W płomieniach śmierć poniósł mężczyzna o nieznanych personaliach.
 
24 kwietnia na ul. Na Błonie do studni wpadł 3-letni chłopiec. Na miejsce natychmiast udali się strażacy z Grupy Ratownictwa Wysokościowego z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 3. Dowódca tej grupy kpt. Krzysztof Mendak po szczęśliwie zakończonej akcji ratowniczej reporterowi Dziennika Polskiego powiedział: "Gdy przyjechaliśmy, okazało się, że w studni z nie zabezpieczonym włazem (była to studnia do czerpania wody przy pomocy pompy ręcznej) są już 3 osoby. Na pomoc dziecku zszedł bowiem do studni starszy pan, przypadkowy przechodzień, a następnie jeszcze jeden, młodszy mężczyzna. Ponieważ studnia była głęboka - ok. 10 metrów - nie mieli jak wydostać się na zewnątrz. Nie wpadli do wody dzięki temu, że trzymali się biegnącej we wnętrzu pionowej rury. Wydobycie wszystkich na powierzchnię przy pomocy specjalistycznego sprzętu trwało niespełna 10 minut. To była tylko kwestia techniczna. Niewątpliwie dziecko zawdzięcza życie temu starszemu panu. Gdyby nie jego natychmiastowa pomoc, z pewnością by się utopiło przed naszym przyjazdem".
 
4 maja w kolegiacie św. Floriana odbyła się uroczysta msza św. Wzięli w niej udział strażacy Państwowej Straży Pożarnej oraz straży ochotniczych. Po nabożeństwie zebrani przeszli w procesji z Najświętszym Sakramentem ulicami Krakowa.
 
8 maja na terenie Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 odbywały się strażackie uroczystości. Dziennik Polski poświęcił temu wydarzeniu notatkę zatytułowaną "Wody się nie boją": "Kraków należy do grupy najbardziej pracowitych województw - świadczy o tym liczba i jakość interwencji. Krakowskie jednostki są jednocześnie bardzo wysoko notowane w skali kraju" - mówił wczoraj, podczas obchodów Dnia Strażaka, w Krakowie, st. bryg. Jan Sroka, dyrektor Krajowego Centrum Koordynacyjnego Ratownictwa. Jesteście jedyną służbą, na którą zawsze można liczyć, nie tylko w przypadku pożaru" - stwierdził wojewoda Jacek Majchrowski (...). Zgodnie z tradycją podczas uroczystości wręczone zostały medale i odznaczenia oraz akty nadania stopni służbowych. Gościem honorowym był pan Emil Jaskólski, 63-letni rencista, który 24 kwietnia uratował 3-letniego Michała, gdy ten wpadł do studni głębokiej na 10 m przy ul. Na Błonie. Za swój czyn odznaczony został brązowym medalem za zasługi dla pożarnictwa. Uroczystości nie zakłócił nawet dość intensywny deszcz, jaki spadł pod koniec, gdyż strażacy - z racji swej profesji - "wody się nie boją". Od Radia Kraków z okazji swego święta otrzymali strażacy trąbkę dla jednego z hejnalistów z wieży mariackiej".
 
10 lipca przez Kraków przechodziła fala powodziowa na Wiśle. Poziom wody w okresie od 6 lipca podniósł się z 2 m do 8,6 m. Stale padający deszcz przyczynił się do licznych lokalnych podtopień i zalań. W związku z warunkami pogodowymi oraz zagrożeniem spowodowanym falą powodziową w okresie od 7 do 12 lipca strażacy interweniowali 344 razy, w tym najwięcej 10 lipca - 76 razy.
 
31 lipca do skażenia chemikaliami rzeki Wilgi doszło w okolicy ul. Jugowickiej. Zdarzenie powyższe opisuje Gazeta Krakowska z 31.07.1997 r. w notatce "Cysterny w Wildze.": "Do katastrofy doszło, kiedy jadący ulicą Jugowicką samochód dostawczy marki Dav już na moście przekroczył niespodziewanie oś jezdni. Kierowca stara, wiozącego z Tarnowa do Kwidzynia podchlorek sodu i ciekły azot, próbując uniknąć czołowego zderzenia, zjechał gwałtownie na prawo i uderzył w barierkę mostu. (...). Na miejsce przyjechało 15 wozów strażackich, w tym jednostki ratownictwa chemicznego. W akcji uczestniczyło też kilkunastu policjantów. Pojawiły się trzy karetki pogotowia. Jedną z nich do szpitala odwieziono poranionego kierowcę stara. Drugi kierowca wyszedł cało z wypadku. Część beczek z chemikaliami udało się ratownikom, przy pomocy dźwigu, wydostać z wody w całości. Z uszkodzonych trzeba było - w dość trudnych warunkach - przepompować żrącą ciecz do specjalnego samochodu. Strażacy zapewniają, że większość chemikaliów udało się im zneutralizować i miastu nie grozi katastrofa ekologiczna. Akcja usuwania skutków groźnego wypadku trwała do późnego wieczora".
 
29 października Wojewoda Krakowski prof. Jacek Majchrowski w imieniu Prezydenta RP wręczył 8 strażakom PSP i OSP medale "Za ofiarność i odwagę". Byli to m.in. bryg. Józef Pękala, asp. Tomasz Frankiewicz i asp. Roman Słabik.
 
30 października na terenie Przedsiębiorstwa Mechaniki i Elektroniki "Polon" przy ul. Lea 124 doszło do wycieku kwasu solnego z 60-litrowych beczek i skażenia środowiska. Na miejsce zdarzenia udali się strażacy z grupy ratownictwa chemiczno-ekologicznego. Zdarzenie to opisał Dziennik Polski z 31.10.1997 r. w notatce "Reakcja w beczkach": "Biorący bezpośredni udział w akcji ubrani byli w stroje gazoszczelne i maski. Dokonano oględzin wszystkich beczek z kwasem solnym i ustalono, iż połowa spośród stu jest prawdopodobnie zanieczyszczona (...). Beczki zostały następnie przewiezione do neutralizatorni znajdującej się na terenie zakładu. Ponieważ zanieczyszczonych beczek było około 50 - do zneutralizowania trzeba było przeznaczyć około 3 tysiące litrów kwasu solnego; do "unieszkodliwienia" kwasu używano sody kaustycznej. Przeglądano, także pozostałe pojemniki, ale niczego niepokojącego już nie zaobserwowano. Akcja strażaków trwała blisko 4 godziny".
 
26 grudnia około godz. 10 na skutek zwarcia w instalacji elektrycznej wybuchł pożar na hali produkcyjnej firmy szwalniczej przy ul. Gromadzkiej. Na miejsce zdarzenia udało się 7 samochodów pożarniczych, w tym 5 gaśniczych. Podano 2 prądy gaśnicze. Dzięki sprawnie przeprowadzonej akcji ratowniczo-gaśniczej ogień nie przedostał się na sąsiednie hale. Nie zapaliła się również stojąca opodal beczka z benzyną. Pożar ugaszono w ciągu niespełna 1,5 godz. Straty materialne oszacowano na 110.000 zł.
 
  W zdarzeniach, przy których interweniowali krakowscy strażacy w 1997 r., śmierć poniosło 21 osób, w tym 2 dzieci, a 238 zostało rannych, w tym 23 dzieci. Rany odniosło również 5 strażaków

Rok: | 1992 | 1993 | 1994 | 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 |


 

 (c) Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie
 Administracja