poniedziałek, 20 maj 2019 r.
Bip
Bezpieczny Powiat K-ki
Bezpieczny Kraków
   Sprawy OSP
 
 Liczba odwiedzin : 1876492

 


Kalendarium: rok 2001


Rok: | 1992 | 1993 | 1994 | 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 |


4 stycznia przy ul. Włóczków nastąpiła awaria dźwigu. Informację na temat tego zdarzenia opublikował Dziennik Polski z dnia 05.01.2001 r. w notatce "Groźny żuraw" oraz z dnia 6-7.01.2001 w artykule "Godziny grozy": "Około godz. 17.30 mieszkańcy kamienic sąsiadujących z placem budowy hotelu przy ul. Włóczków usłyszeli huk. To pękła lina stabilizująca ramię przeciwwagi 38-metrowego żurawia. Godzinę później rozpoczęto ewakuację mieszkańców z całego kwartału (400 osób), obłożnie chorych trzeba było wynosić na noszach, wywożono zaparkowane w pobliżu samochody, zamknięto ruch na Alejach. Po północy na miejsce zdarzenia przyjechały dwa dźwigi. - Będzie to bardzo ryzykowna akcja zabezpieczająca - powiedział Bogdan Malinowski, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 3 Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. - Za pomocą dźwigów i strażackiego podnośnika chcemy podpiąć urwaną linę przeciwwagi i ustabilizować żuraw".
"Godz. 23. na plac budowy dociera pierwszy dźwig o udźwigu -120 ton. Rozpoczyna się usuwanie materiałów budowlanych, której przeszkadzają w akcji. Przyjeżdża drugi dźwig (100 ton). Rozpoczyna się ustawianie obydwu maszyn. (...)
Godz. 2. Pierwsza próba ustabilizowania uszkodzonego ramienia - żurawia. Dźwigi ratownicze zostają tak ustawione, że podczas akcji będą pracować na granicy swoich nośności; innej możliwości nie ma. Prowadzący akcję ustalają, że ryzyko jest zbyt duże (...). Zapada decyzja o sprowadzeniu jeszcze większego dźwigu, mogącego podnieść 300 ton (...).
Godz. 13. Na miejsce awarii dociera dźwig z Zabrza(...).
Godz. 16.45. Z kosza na wysięgniku jednego dźwigu dwie osoby zaczepiają hak drugiego dźwigu na uszkodzonym, krótszym ramieniu 38-metrowego żurawia.
Godz. 17.30. Dwie osoby przechodzą po kratownicy dłuższego ramienia żurawia i zaczepiają drugi dźwig.
Godz. 17.50. Naprężanie lin dźwigów, które w ten sposób przejmują ciężar uszkodzonego ramienia dźwigu. Przejęcie ciężaru to najważniejszy element akcji zabezpieczającej.
Godz. 18.40. Zostaje spuszczony pierwszy z pięciu żelbetowych bloków tworzących przeciwwagę uszkodzonego dźwigu (...).
Godz. 22. Rozpoczyna się demontaż ramion dźwigu (...).
Godz. 23.30. Na ziemi zostaje złożone drugie ramię. Koniec akcji ratowniczej".
Łącznie akcja ratownicza krakowskiej straży pożarnej trwała 29 godz. i 6 min. Jak wykazała ekspertyza przyczyną awarii była gorsza, niż wynika ze specyfikacji technicznej, jakość stali zastosowanej w elemencie decydującym o stabilności dźwigu.
 
24 stycznia powstał pożar wagonu kolejowego na dworcu PKP w Krakowie. Okoliczności tego zdarzenia opisał Dziennik Polski z 25.01.2001 r. w notce "Wypalone przedziały": "Prawie 5 godzin trwało gaszenie pożaru, jaki wybuchł kilka minut po godz. 3 w nocy z wtorku na środę, w pustym wagonie pasażerskim, stojącym na bocznicy dworca PKP w Płaszowie. W akcji uczestniczyła jedna sekcja Kolejowej Straży Pożarnej oraz 4 sekcje Państwowej Straży Pożarnej. Całkowitemu spaleniu uległy 3 przedziały, zaś pozostała część wagonu jest pokryta grubą warstwą sadzy. Wysokość strat oszacuje dopiero specjalna komisja kolejowa. Sądząc jednak po wyglądzie zniszczonych przedziałów - jeśli remont wagonu w ogóle będzie opłacalny, to z pewnością pochłonie ogromne koszty. Przypuszczalna przyczyna pożaru to nieumyślne zaprószenie ognia przez nie ustaloną osobę".
 
2 lutego do groźnego pożaru doszło w centrum Krakowa. Jego okoliczności opisał Dziennik Polski z 3-4.02.2001 r. w notatce "Pożar w bloku na Łobzowskiej": "Wczoraj, tuż przed godziną 21, wybuchł pożar w mieszkaniu na VII piętrze bloku przy ul. Łobzowskiej 24a. Na miejsce natychmiast przybyto kilka sekcji straży pożarnej oraz karetka z oddziału Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego przy ul. Piastowskiej. Przed domem rozłożono skokochron, mający lokatorom pomóc wydostać się z mieszkań. Na szczęście, okazał się niepotrzebny, gdyż ogień nie odciął drogi schodami. Z budynku ewakuowano 8 osób - starszą kobietę z palącego się mieszkania, jej sąsiadkę z tego samego piętra oraz lokatorów z wyższego piętra. (...) Do Szpitala Rydygiera przewieziono na oddział toksykologii 80-letnią lokatorkę spalonego mieszkania oraz jej sąsiadkę. Obie kobiety były przytomne. Trzeciej - astmatyczce, która po ewakuacji, na skutek zimna i stresu dostała ataku astmy - udzieliliśmy pomocy na miejscu - opowiada lekarz dyżurny Edyta Drab z zespołu pogotowia (...). W ciągu godziny ogień udało się opanować. Następnie strażacy przystąpili do wyrzucania z mieszkania spalonych, mogących tlić się jeszcze rzeczy. (...) W akcji uczestniczyło 8 sekcji straży pożarnej. Przyczynę pożaru ustali specjalna komisja".
 
24 lutego na skutek zapalenia się gazet i szmat, które stanowiły legowisko powstał pożar w kanale ciepłowniczym przy ul. Jana Pawła II. Akcja ratowniczo-gaśnicza trwała ponad 1,5 godz. Uczestniczyły w niej m.in. 3 samochody gaśnicze, z których podano 3 prądy wody. Na skutek pożaru śmierć poniósł bezdomny mężczyzna.
 
25 lutego na skutek pożaru mieszkania w kamienicy przy ul. Michałowskiego śmierć poniosła 40-letnia kobieta. Prawdopodobnie zasnęła z zapalonym papierosem. Akcja gaśnicza, w której uczestniczyło 12 strażaków i 4 samochody pożarnicze, trwała 90 min. Straty materialne oszacowano na 20.000 zł.
 
2 marca po południu powstał pożar na poddaszu wieżowca na os. Alberyńskim. Zdarzenie to opisała Gazeta Krakowska z 3-4.03.2001 r. w notatce "Czwarty pożar w jednym mieszkaniu": ""Akcja straży na osiedlu Albertyńskim trwała godzinę, a wzięło w niej udział 16 strażaków. Wstępnie oszacowano straty materialne na około 10 tysięcy złotych. Mieszkanie (...) zajmowane przez 30-letniego mężczyznę, nadaje się do remontu - mocno okopcone są ściany, zniszczona część mebli, drzwi, okna, w których popękały szyby. Okopceniu, w wyniku dużego zadymienia, uległa również klatka schodowa. Nastąpiło też zwarcie w instalacji elektrycznej, która została nadpalona. Prawdopodobną przyczyną pożaru było zaśnięcie lokatora z zapalonym papierosem. Mężczyzna został zabrany do szpitala na obserwację (...). Miał też lekko nadpalone włosy. - Tego mężczyznę już bardzo dobrze znamy. W ciągu trzech lat gasiliśmy bowiem w tym mieszkaniu pożar chyba już cztery razy. W poprzednim przypadku przyczyną pożaru był również zapalony papieros, z którym lokator zasnął - mówi kapitan Kuliński. Sąsiedzi mężczyzny mają już dość tak niebezpiecznego lokatora, gdyż w każdej chwili może tam dojść do tragedii".
 
8 marca ponad 3 godz. trwała akcja gaśnicza w bloku na IV piętrze przy ul. Duża Góra. Ewakuowano mieszkańców 4 piętra i wyższych. Około sześć osób zabrało na obserwację pogotowie ratunkowe. Prawdopodobnie pożar spowodowało zapalenie się suszących się w łazience firanek od piecyka gazowego. Doszczętnie zniszczona została łazienka i przedpokój. Straty materialne oszacowano na 100.000 zł.
 
19 marca w dniu obchodów św. Józefa - Patrona Miasta na Rynku Głównym w Krakowie odbyła się uroczystość przekazania i poświęcenia drabiny SD-37 Iveco-Magirus z tylną osią skrętną zakupionej ze środków finansowych Urzędu Miasta Krakowa i Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej dla Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. Na uroczystości obecni byli m.in.: gen. bryg. Zbigniew Meres - Komendant Główny PSP - Szef OCK, prof. Andrzej Gołaś - Prezydent Miasta Krakowa, Stanisław Handzlik - Przewodniczący Rady Miasta Krakowa, Jerzy Meysztowicz - Wicewojewoda Małopolski, st. bryg. Kazimierz Krzowski - Małopolski Komendant Wojewódzki PSP, st. bryg. Wiesław Leśniakiewicz - Komendant SA PSP w Krakowie, insp. Andrzej Czop - Komendant Miejski Policji, dyrektorzy Wydziałów Urzędu Miasta Krakowa, strażacy i pracownicy cywilni Komendy Miejskiej PSP w Krakowie oraz mieszkańcy miasta.
Prezydent Krakowa prof. Andrzej Gołaś wręczył gen. bryg. Zbigniewowi Meresowi - Komendantowi Głównemu PSP - Szefowi OCK jubileuszowy medal Kraków 2000 w uznaniu jego osobistych zasług dla poprawy poziomu bezpieczeństwa mieszkańców miasta i jego bezcennych zabytków.
Po przekazaniu przez Prezydenta Krakowa i Komendanta Głównego PSP - Szefa OCK kluczy od pojazdów w ręce st. bryg. Antoniego Nawrota - Komendanta Miejskiego PSP w Krakowie, poświęcenia pojazdów dokonał ksiądz infułat Bronisław Fidelus z Bazyliki Mariackiej.
Komendant Główny, Prezydent Krakowa i Komendant Miejski jako pierwsi mieli możliwość obejrzenia panoramy Krakowa z wysokości 37 metrów z kosza nowej drabiny.
Ceremonię przekazania samochodu uświetnił program artystyczny wykonany przez zespół Andrusy i Olka Makino, który z wysokości kilkunastu metrów z kosza drabiny śpiewał dla zaproszonych gości i zgromadzonych mieszkańców Krakowa.
 
19 kwietnia prawdopodobnie na skutek podpalenia drzwi wejściowych przez osobę z zaburzeniami psychicznymi powstał pożar w mieszkaniu przy ul. Królewskiej. Podczas akcji ratowniczo-gaśniczej strażacy odnaleźli w mieszkaniu zwłoki 75-letniego mężczyzny. Straty materialne oszacowano na 75.000 zł.
 
28 kwietnia pożar wybuchł w pawilonie handlowo-usługowym. Relację z tego wypadku przedstawił Dziennik Polski z 30.04.2001 r. w notatce "Buty w ogniu": "Kłęby gęstego dymu zasnuły około godziny 14 w sobotę ulicę Wybickiego, a także Rusznikarską, Kluczborską, Krowoderskich Zuchów... (...). Okazało się, że płonie pawilon handlowy sąsiadujący z Domem Handlowym "Gigant" (...). W powietrzu, w promieniu kilkuset metrów, czuć było zapach palących się tworzyw sztucznych. - Ogień prawdopodobnie powstał w pomieszczeniu, w którym mieści się m.in. punkt naprawy obuwia.(...) Wprawdzie płomienie udało się szybko stłumić, ale ogień wpełzł również pod dach (gdzie tliło się poszycie), który częściowo trzeba było rozebrać. Na szczęście nikt nie doznał obrażeń, choć pracownice salonu fryzjerskiego, który działa na I piętrze pawilonu, musiały uciekać przez okna po stromym dachu (świadkowie twierdzili, że niektórym kobietom, nim przystawiono drabinę, pomagali przechodnie, gdy skakały z dachu), kiedy do pomieszczeń wdarł się gęsty, trujący dym. Straty materialne oszacowano wstępnie na przynajmniej 40 tysięcy złotych, ale z pewnością będą większe. Niezależnie od właścicieli zniszczonych obiektów - straty, już na znacznie mniejszą skalę, ponieśli też właściciele butów, które były oddane do naprawy".
 
4 maja w dniu św. Floriana krakowscy strażacy uczestniczyli w uroczystej mszy św. Relację z tego wydarzenia opublikowała Gazeta Krakowska z dnia 5-6.04.2001 r. w artykule "Msza dziękczynna u św. Floriana": "Metropolita krakowski, ks. kardynał Franciszek Macharski w asyście strażackich księży kapelanów odprawił wczoraj, w dniu św. Floriana, patrona strażaków, kominiarzy i hutników mszę św. dziękczynną. Uczestniczyły w niej delegacje wszystkich małopolskich jednostek, zarówno zawodowych jak i ochotniczych. Tradycyjnie już uroczystości rozpoczęły się porannym nabożeństwem, w której uczestniczyła cala korporacja kominiarska. Mszę św. celebrował ks. prałat Jan Czyrek, proboszcz parafii św. Floriana. O godz. 11 rozpoczęta się główna uroczystość, msza św. w intencji strażaków. Na kościelnym dziedzińcu, wokół ołtarza polowego ustawiły się poczty sztandarowe wszystkich małopolskich jednostek. W centralnym miejscu ołtarza i umieszczono relikwie św. Floriana, a za celebransami figurę świętego. Po mszy świętej ks. Jan Czyrek, podziękował wszystkim za udział w uroczystości, przypomniał jednocześnie, że pierwszą w trzecim tysiącleciu mszę świętą w intencji strażaków, w dniu ich święta odprawił sprawujący najdłużej w historii archidiecezji krakowskiej posługę arcybiskupią kardynał Franciszek Macharski. Następnie odbyła się procesja wokół placu Matejki. Wierni zaproszeni zostali na całodzienną adorację Najświętszego Sakramentu w bazylice św. Floriana".
 
7 maja w Komendzie Miejskiej przebywali z wizytą członkowie rodziny pierwszego komendanta krakowskiej Miejskiej Zawodowej Straży Pożarnej - Wincentego Dołęgi Eminowicza.
 
17 maja na terenie JRG 2 odbywały się uroczystości związane z dniem strażaka. Notatkę na ten temat zamieścił Dziennik Polski z 18.05.2001 r. pt. "Strażacy świętują": "Krakowscy strażacy wczoraj dopiero uroczyście obchodzili swoje święto (przypada 4 maja, ale wtedy odbywają się uroczystości centralne). Wyróżniającym się strażakom z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie wręczano odznaczenia, medale i awanse na wyższe stopnie służbowe. Na wyższe stopnie zasłużyli ostatnio np. dwaj strażacy, którzy bohatersko uratowali ludzi z płonącego budynku, sami w tej akcji ulegając poparzeniu. Nagrody pieniężne otrzymało natomiast 5 strażaków, którzy w czynie społecznym zbudowali garaż dla sprzętu na terenie Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2".
 
1 czerwca strażacy współuczestniczyli w organizacji Dnia Dziecka. W związku z tym wydarzeniem Gazeta Krakowska z 2-3.06.2001 r. opublikowała notkę pt. "¦więto na wysokości": "Placem Wolnica zawładnęli wczoraj strażacy. Nie sami, lecz w towarzystwie dzieci, których było bardzo dużo. Przyjechały tu z całego województwa małopolskiego. W samo południe przywitał je Ryszard Masłowski, Wojewoda Małopolski, Kazimierz Krzowski Komendant Małopolski PSP i Antoni Nawrot Komendant Miejski PSP. Atrakcji było co niemiara. Wystawiono sprzęt pożarniczy: drabiny i podnośniki, oraz samochód gaśniczy lotniskowy. Pokazano akcję gaszenia samochodu oraz jego rozcinanie (...). Były oczywiście konkursy i słodycze. Największą atrakcję sprawili jednak strażacy dzieciom, wożąc je podnośnikiem i drabiną wysoko nad dachami otaczających plac budynków".
 
19 czerwca Gazeta Krakowska w artykule "Puchar dla najlepszych strażaków" poinformowała, że: "strażacy z JRG nr 3, z siedzibą przy ul. Zarzecze 106, w klasyfikacji drużynowej i open wygrali IV Ogólnopolskie Zawody w Ratownictwie Wysokościowym. Na jeden dzień największy w Łodzi budynek szpitala, będący jeszcze w budowie, przeobraził się w miejsce rywalizacji. W szranki stanęło 19 drużyn z różnych województw, w tym 11 reprezentujących straż pożarną. Pozostałe, to zawodnicy m. in. ze szkoły alpinizmu, GOPR-u, PCK, antyterroryści. W każdej drużynie były 3 osoby. Kraków reprezentowali: st. kpt. Krzysztof Mendak, zastępca dowódcy JRG nr 3. strażacy: Andrzej Paszcza, Stanisław Jastrzębski i rezerwowy Mariusz Chrapek (...). Trasa zawodów miała trzy km (...).
- Zawody to nic w porównaniu z perypetiami, jakie spotkały nas po drodze - mówi kpt. Krzysztof Mendak. - W centrum Łodzi zepsuł się nam samochód. W serwisie dowiedzieliśmy się, że naprawa potrwa do wieczora. Na transport czekaliśmy kilka godzin i nikt nie przyjechał. Zrobiliśmy rozgrzewkę na trawniku, przebraliśmy się i łapaliśmy taksówkę. Zanim przyjechała, zdążyło się jeszcze rozpadać. Na miejscu byliśmy na 5 minut przed startem. Gdybyśmy nie zdążyli, zostalibyśmy zdyskwalifikowani".
 
1 lipca rozpoczęła działalność kolejna Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza w Krakowie. Poinformowała o tym Gazeta Wyborcza z 04.07.2001 r.: "Bez przecinania wstęg, kamer i oficjeli, przy ulicy Kolejowej w Krakowie rozpoczęta służbę nowa jednostka Państwowej Straży Pożarnej. - Nie ma się czym chwalić - przyznają nieoficjalnie strażacy. Budynki przy ulicy Kolejowej, gdzie do tej pory mieściła się straż zakładowa, są w bardzo złym stanie technicznym. Ponad trzydziestu strażaków z nowej jednostki może korzystać tylko z jednej ubikacji i dwóch natrysków. Nie mają praktycznie żadnego zaplecza socjalnego.
- Warunki są ciężkie. Gdy wracamy z interwencji ubrudzeni, to nawet nie mamy się gdzie umyć - opisuje dowódca, kapitan Waldemar Grzesiak. Zaznacza jednak, że strażakom nie wypada narzekać, dlatego sami zamierzają wykonać niezbędne prace remontowe. - Trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty - mówi dowódca.
Nowa jednostka działa od 1 lipca, już w kilka tygodni po ministerialnych porozumieniach dotyczących likwidacji straży zakładowych i przejęcia ich przez Państwową Straż Pożarną.
- Nie było czasu na remont budynków po straży zakładowej, ale zrobimy wszystko, by poprawić tam warunki socjalne - zapewnia starszy brygadier Józef Pękała, Zastępca Komendanta Miejskiego PSP w Krakowie. Jak mówi, strażacy nie mieli wyboru. Jego zdaniem, ważniejsze było, by nowa jednostka zapewniła bezpieczeństwo w rejonie m.in. Bieżanowa, Kurdwanowa i Prokocimia. Strażacy z innych jednostek dojeżdżali nawet ponad pół godziny od zgłoszenia. Nie mogli się przebić przez zatłoczoną Wielicką czy Kamieńskiego. Teraz, z ul. Kolejowej, będzie znacznie szybciej. Na razie strażacy mają kilka starszych aut. Komenda Główna obiecuje jednak jeszcze w tym roku nowy samochód gaśniczy. Komenda Miejska traktuje siedzibę jednostki nr 6 jako tymczasową. - Za kilka lat przeniesiemy ją do obiektów, których budowę planujemy przy ulicy Aleksandry w Bieżanowie - zaznacza Pękala".
 
26 lipca przez Kraków przechodziła kulminacyjna fala powodziowa. Poziom Wisły podniósł się o ponad 3 metry powyżej stanu alarmowego, ale do poziomu z 1997 r. brakowało 34 cm. Ciągle padał deszcz i podtopieniu uległy m.in. okolice ul. Tynieckiej, Księcia Józefa, Przylasku Rusieckiego. Krakowskie jednostki Państwowej Straży Pożarnej w okresie od 25-28 lipca ponad 400 razy w związku z podtopieniami i zalaniami, współpracowały przy umacnianiu wałów. Zastępca Komendanta Miejskiego PSP st.bryg. Józef Pękala na łamach Gazety Krakowskiej z 28-29.07.2001 r. pracę służb ratowniczych ocenił następująco: "Wszystkie działania były prawidłowe, nawet wyprzedzały prognozy i były prowadzone profesjonalnie. Były kosztowniejsze, ale dzięki temu nie było sytuacji, że mądry Polak po szkodzie. Zawczasu ściągnąłem centralny odwód z województw kujawsko-pomorskiego i lubuskiego. W sumie 135 strażaków 39 pojazdami z urządzeniami ratowniczymi. Od środy pracujemy w systemie 24-godzinnym, co oznacza, że w ciągu jednej zmiany mamy 195 ludzi, którzy zabezpieczają obsadę wszystkich pojazdów".
 
7 września do niebezpiecznego upadku doszło na terenie wyrobiska w Zakrzówku. Zdarzenie opisała Gazeta Krakowska z 8-9.09.2001 r. w notce "Szczęście w nieszczęściu": "Wczoraj około godz. 17 ze skały na Zakrzówku z wysokości 8 m spadł dwunastolatek. Chłopiec przeżył upadek. Z wody wyciągnął go Sebastian Michalik, świadek upadku. On też udzielił dziecku pierwszej pomocy. W akcji ratunkowej uczestniczyły Grupy Ratownictwa Wysokościowego i Wodnego straży pożarnej oraz helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dziecko ma złamaną rękę. Obecnie przebywa w szpitalu.
 
18 września o godzinie 12.00 w Krakowie przy ul. Aleksandry odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę nowej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. Na uroczystości obecni byli m.in.: gen. bryg. Zbigniew Meres - Komendant Główny PSP i Szef OCK, prof. Andrzej Gołaś - Prezydent Miasta Krakowa, dr Ryszard Masłowski - Wojewoda Małopolski, Stanisław Handzlik - Przewodniczący Rady Miasta Krakowa, st. bryg. Kazimierz Krzowski - Małopolski Komendant Wojewódzki PSP. Uroczystość prowadzoną przez redaktora Leszka Mazana, zgodnie z krakowskim zwyczajem rozpoczął hejnał mariacki wykonany przez strażaka-hejnalistę. Po powitaniu zaproszonych gości i mieszkańców Krakowa przez st. bryg. Antoniego Nawrota - Komendanta Miejskiego PSP w Krakowie, prof. Andrzej Gołaś i dr Ryszard Masłowski podpisali porozumienie o dalszym wspólnym finansowaniu rozpoczętej budowy nowej JRG. Następnie dokonano aktu wmurowania kamienia węgielnego. Po poświęceniu budowy przez Proboszcza Parafii Najświętszej Rodziny ks. Józefa Jakubca, zaproszeni goście wpisali się do księgi pamiątkowej Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie.
 
4 października straż pożarna likwidowała skażenie na Wiśle. Działania te opisała Gazeta Krakowska z 05.10.2001 r. w notatce "Noc przy zaporze": "Przez kilkanaście godzin zmagali się wczoraj krakowscy strażacy z substancją ropopochodną, która zanieczyściła Wisłę na odcinku prawie dwóch kilometrów.
- Wyciek zaobserwowano około godz. 10 na wysokości ujścia Rudawy - mówi kierujący akcją usuwania zanieczyszczeń st. kapitan Jacek Ambrożkiewicz z krakowskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr l. - Plama o szerokości czterech metrów ciągnęła się przez prawie dwa kilometry. Postanowiliśmy przechwycić ją między nowo budowanym mostem Kotlarskim a stopniem wodnym na Dąbiu. Wisła przecięta została specjalną, elastyczną zaporą. Tworzywem sztucznym zabezpieczono też przed skażeniem brzegi rzeki. Potem, przy pomocy motorówek skierowano plamę na główny nurt - tak, by trafiła dokłada nie w środek szykany, - Musieliśmy przypilnować, by zanieczyszczenia nie "zawadziły" za wcześnie o któryś z brzegów - wyjaśnia Jacek Ambrożkiewicz.
Akcję utrudniało dodatkowo sąsiedztwo licznie cumujących przy moście Kotlarskim barek. Strażacy musieli prosić o pomoc policjantów z komisariatu wodnego w ich odpowiednim ustawieniu. W końcu udało się osaczyć plamę na zaporze i rozpoczęło się wpompowywanie ropy do specjalnego zbiornika".
 
10 grudnia na ul. Strażackiej powstał pożar drewnianego domu. Zdarzenie to opisała Gazeta Krakowska z 11.12.2001 r. w artykule "Rodzinna tragedia": "Stary drewniany budynek, zajmowany przez Janinę i Antoniego Raciszewskich zaczął się palić około 14.30. W mieszkaniu była wtedy tylko kobieta.
- Kiedy poczuła dym i zobaczyła ogień, natychmiast przybiegła do nas po pomoc - opowiada Genowefa Olipra, córka pogorzelców, mieszkająca po sąsiedzku. - Wybiegła tak jak stała: boso i w sukience. Niestety, zanim przyjechała wezwana przez nas straż, płomienie zdążyły już objąć cały dom.
Według strażaków, nie było większych szans na skuteczną akcję ratunkową. Przyjechaliśmy w kilka minut po zgłoszeniu - mówi Piotr Ślusarz z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej. - Ogień udało nam się ugasić po dwóch godzinach. Do tego czasu dom spłonął w znacznym stopniu.
Straty wyceniono wstępnie na 18 tys. zł. Przyczyną pożaru było najprawdopodobniej zaprószenie ognia przez samych mieszkańców (...).. Mimo starań dzieci, które proponowały obojgu starszych ludzi schronienie, Aleksander Raciszewski zaraz po zakończeniu akcji gaśniczej wszedł do ruin spalonego budynku. Odmówił zdecydowanie przyjęcia gościny. - To mój dam i tu, jeżeli trzeba będzie, umrę - powtarzał rodzinie. Ostatecznie, bojąc się, że mężczyzna zamarznie wśród nieosłoniętych dachem ścian, córka i wnuczka zdecydowały się na nietypową akcję ratunkową. - Musiałyśmy wyprowadzić ojca siłą - twierdzi Genowefa Olipra. - Nie mogłyśmy go tak zostawić".
 
11 grudnia wczesnym rankiem na łuku obwodnicy przed stopniem wodnym Kościuszko w poślizg wpadła cysterna na niemieckich numerach rejestracyjnych przewożąca olej roślinny. Działania skierowanej na miejsce zdarzenia straży pożarnej opisała Gazeta Krakowska z 12.12.2001 r. w notatce "Wielkie smarowanie": "W wyniku uderzenia doszło do uszkodzenia cysterny (rozszczelnienie zaworów, uszkodzenia powłoki), którą przewożono blisko 30 tysięcy litrów oleju roślinnego (...).
- Z naszych szacunków wynika, iż na jezdnię wylało się z cysterny około 4 tysiące litrów oleju - powiedział nam kapitan Jacek Ambrożkiewicz, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr l. - To, że jest stosunkowo niska temperatura, okazało się korzystne, gdyż olej na jezdni stężał, co umożliwiło łatwiejsze jego zbieranie.
W akcji oczyszczania jezdni z oleju brało udział prawie 30 strażaków.
- Łopatami kroiło się to jak margarynę. Ten zestalony olej zbieraliśmy w sumie na prawie 100 metrach jezdni. Został on złożony na poboczu (...).
Po kilku godzinach na miejscu zjawiła się druga cysterna, do której przepompowano z tej rozbitej ponad 20 tysięcy litrów oleju roślinnego; następnie strażacy postawili przewrócony pojazd na koła. Większość prac na obwodnicy zakończono około godziny 14 (...). Na części obwodnicy zalanej olejem roślinnym miały się wczoraj pojawić znaki nakazujące zmniejszenie prędkości, gdyż jezdnia - po posmarowaniu jej margaryną - była jeszcze bardziej śliska (sypano ja piaskiem).
- Teraz pewnie przydałaby się tu cysterna z "Ludwikiem" - do zmycia tego tłuszczu z jezdni - stwierdziła kobieta prowadząca fiata, która znalazła się wczoraj w pobliżu miejsca wypadku".
 
16 grudnia w bazylice św. Floriana odbyło się uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej. Wydarzenie to pisał Dziennik Polski z 17.12.2001 r.: "Generał bryg. Zbigniew Meres, Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej oraz przedstawiciele Związku Emerytów i Rencistów Pożarnictwa RP odsłonili wczoraj w krakowskiej bazylice św. Floriana pamiątkową tablicę, poświęconą "strażakom poległym w walce o wolność i niepodległość Ojczyzny, zamęczonym w obozach koncentracyjnych oraz tym, co oddali własne życie ratując innych i dorobek narodowy". Wcześniej, podczas Mszy św. ks. Józef Czyrek mówił w homilii o zasługach strażaków - ludzi wielkiej wiary, którzy, stając w obronie Ojczyzny podczas II wojny światowej, ginęli w hitlerowskich obozach koncentracyjnych i sowieckich łagrach. Wspomniał także o oddaniu tych, którzy na co dzień pełniąc swą strażacką służbę poświęcali swe życie, ratując życie i mienie innych. - W żadnym czasie czynów wypływających z umiłowania Boga i Ojczyzny nie da się przeliczyć na żadne wartości materialne - mówił ks. Czyrek".

Rok: | 1992 | 1993 | 1994 | 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 |


 

 (c) Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie
 Administracja